sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 2

-Jesteśmy na miejscu.-odezwał się taksówkarz, zatrzymując pojazd przed małym domkiem na
znajdującym się na obrzeżach miasta osiedlu. Za domem zieleniły się drzewa dość rozległego lasu, a po przeciwnej stronie drogi, zaledwie pięćdziesiąt metrów od miejsca, w którym się znajdowali rozciągała się plaża. Fale Bałtyku rozpryskiwały się na brzegu, a nad ich głowami latały mewy. Marta napawała się widokiem okolicy, podczas gdy Bartek wyjmował ich rzeczy z bagażnika.-Panie Bartku, czy mogę prosić o autograf?-zapytał taksówkarz, gdy brunet podszedł do niego, by zapłacić za kurs.-Dla Angeliki, mojej córki. Uwielbia waszą drużynę i chybaby mi nie wybaczyła, gdybym nie zdobył pańskiego podpisu.-odpowiedział, podczas gdy Bartek podpisywał podaną przez mężczyznę kartkę.-Bardzo panu dziękuję… o nie, na koszt firmy.-dodał, widząc, że Bartek wyjął z kieszeni portfel, by zapłacić.
-Dziękuję. Chyba zacznę częściej jeździć taksówkami.-zaśmiał się chłopak, odwracając się w stronę Marty.
-Autograf?-spytała zaskoczona dziewczyna.-Czekaj, już wiem! Ty jesteś siatkarzem… Bartek… hmm… GAWRYSZEWSKI! Cholera, jak mogłeś mi nie powiedzieć?
-No przecież wiesz. Z resztą, jestem raczej przeciętny, więc nie uznałem tego za istotne. Chodźmy już.-zakończył temat i poprowadził dziewczynę przez obsadzony krzakami róż ogród w stronę domu, który wyraźnie wpasował się w otoczenie. Jego czekoladowobrązowe ściany, oraz pomalowane na biało drzwi, okiennice, oraz ciągnąca się wokół domu balustrada nadawały mu bajkowego charakteru. Podjazd do garażu, oraz chodnik, którym szli wyłożone były jasnym kamieniem. Zza garażu wychylały się dwa intensywnie pachnące krzewy bzu.-Zapraszam do mojego królestwa-odezwał się, otwierając drzwi przed Martą.-Z góry przepraszam za bałagan, nie spodziewałem się gości.-dodał, wchodząc za dziewczyną do wyłożonego kamieniem przedpokoju, a z niego do kuchni, z której zastali...-Paulina? Co ty tu robisz? Dawno przyjechałaś? I tak w ogóle, to skąd wzięłaś klucze?
-Tak, Bartuś, też się cieszę, że cię widzę. Przyjechałam tydzień temu, żeby odwiedzić brata, ale go nie zastałam. Telefonu też nie odbierał. A klucze znalazłam w skrzynce z bratkami. Tak między nami, złodzieje też pewnie domyślają się, że one tam są.-odparła blondynka, przytulając się do siatkarza. Była od niego zaledwie kilka centymetrów niższa.-Nie przedstawisz mi swojej nowej dziewczyny? A tak w ogóle, to jak mogłeś się nie pochwalić, że kogoś sobie w końcu znalazłeś? Paulina Gawryszewska, siostra Bartka.
-Marta Niewińska. I… nie jestem jego dziewczyną.
-Uwierz mi, to tylko kwestia czasu.
-PAULA!-warknął brunet.-Znamy się od trzech godzin, a ty już chcesz nam ślub organizować?
-Ej, a kto tu mówi o ślubie? Bartuś, nie denerwuj się, złość piękności szkodzi.-odparła i wzruszając ramionami wyszła z kuchni.-A, obiad jest na kuchence.-krzyknęła, wychodząc z domu brata.
-O… spaghetti!-ucieszył się środkowy, zaglądając do garnka.-Masz ochotę? Nie obiecuję, że się nie potrujemy, ale chyba warto spróbować.
-Umm… chętnie. Lubię ryzyko.-zaśmiała się dziewczyna. Bartek wyszczerzył się i nałożył danie na dwa talerze.
-Smacznego.-postawił przed dziewczyną talerz.
-Bartek, a czy twoja siostra nie będzie miała nic przeciwko temu, bym tu została?-zapytała Marta, nawijając na widelec nitkę makaronu.
-Paula? Daj spokój! Przecież ona już obmyśla plan, jak tu nas zeswatać!-zaśmiał się brunet. Jego stwierdzenie sprawiło, że widelec Niewińskiej zatrzymał się w połowie drogi do jej ust.-Spokojnie. U niej to normalne. Niedługo jej przejdzie. Wiesz, młodej strasznie zależy, żebym kogoś sobie znalazł… nigdy nie lubiła mojej byłej narzeczonej i teraz sama szuka mi dziewczyny.
-Byłeś zaręczony?
-Umm… tak… poznałem Agnieszkę jeszcze w podstawówce. Początkowo to była zwykła szczeniacka miłość. Pod koniec szkoły rozeszliśmy się każde w swoją stronę, zwłaszcza, że ja chciałem trenować. Ona miała inne plany. Chciała być artystką, poszła do szkoły plastycznej. Spotkaliśmy się kilka lat później, kiedy grałem w Rzeszowie. Byliśmy wtedy zupełnie innymi ludźmi, ale to co było kiedyś między nami odżyło. Zupełnie straciłem dla niej głowę. Rok później się jej oświadczyłem. Byliśmy zaręczeni przez trzy lata. W międzyczasie przenieśliśmy się do Jastrzębia-Zdroju, potem tutaj. Planowaliśmy ślub, ja w tajemnicy przed nią kupiłem ten domek. Chciałem go jej dać w prezencie ślubnym… miesiąc wcześniej wyjechała do Francji, by wystawić tam swoje prace. Tydzień po jej wyjeździe dostałem list. Poznała tam jakiegoś Francuza, podobno się zakochała. Odesłała mi pierścionek, kazała odwołać ślub. Załamałem się, chciałem sprzedać dom. Dostałem kilka ofert, ale ostatecznie każdą odrzucałem. No, koniec o mnie. Powiedz mi coś o sobie. Czym się zajmujesz?
-Yy…-„Cholera, co ja mam mu powiedzieć? Ech, Niewińska, myśl, myśl…”-Studiowałam fotografię, ale po śmierci mamy nie byłam w stanie ich ukończyć. To była moja jedyna rodzina. Poza nią nie mam nikogo. Ojciec zostawił mamę jeszcze zanim się urodziłam.
-O, przepraszam. Nie miałem pojęcia. To dlatego wyjechałaś z Lublina?
-W porządku. Zdążyłam się z tym pogodzić. Od śmierci mojej mamy minęły już prawie cztery lata. Miałam… problemy osobiste… Za bardzo uwierzyłam w szczerość mojego chłopaka i sporo przez to straciłam…-„Dokładnie trzy lata, przez które siedziałam zamknięta w jego mieszkaniu”-dopiero teraz udało mi się od niego uwolnić. Musiałam wyjechać, nie mogłam dłużej tam zostać.-zakończyła szeptem, powstrzymując napływające do oczu łzy.
-Wróciłam!-do kuchni dobieg krzyk Pauliny, a chwilę później ona sama pojawiła się w kuchni.-O, jak wam smakowało?-zapytała, wskazując na opróżnione talerze.-Moja specjalność-Pasta a lá Paula. To co? Może napijemy się kawy?-Oboje pokiwali głowami-Chodźcie do salonu, przywiozłam mnóstwo zdjęć. Bartek, zrób tę kawę.-szybko zmieniła zdane i pociągnęła za sobą Niewińską.-Co myślisz o moim bracie?-zagaiła, podłączając lustrzankę do telewizora.-Pewnie nie spodziewaliście się, że kogoś tu zastaniecie, inaczej Bartek nikogo by tu nie zabrał. Wstydzi się nas. NO WŁĄCZ SIĘ!-ostatnie zdanie skierowała do aparatu, który nie wyrażał chęci współpracy.-No, to? Co sądzisz o Bartku? Niezłe z niego ciacho, nie? Gdyby nie to, że jest moim bratem… no nareszcie-jęknęła, kiedy na ekranie telewizora w końcu pojawiło się pierwsze zdjęcie.-Mów.-mówiąc to odwróciła się w strony Marty.
-Bartek… jest przystojny, nawet bardzo, i… wydaje mi się, jakbym skądś go znała, ale nie mogę sobie przypomnieć, skąd. Może po prostu kogoś mi przypomina…
-Yy, przepraszam, że wam przerwę, ale, nie wiem jaką kawę pijesz. Parzona, czy rozpuszczalna?-za plecami dziewczyn pojawił się Gawryszewski. Swoje pytanie skierował do brunetki.
-Rozpuszczalna, tylko nie za mocna. I z mlekiem, jeśli można.
-Jasne, że można. Zaraz wracam.-odparł i wrócił do kuchni
-On zawsze pojawia się w nieodpowiednim momencie-zaśmiała się jego siostra, wskazując na drzwi za którymi zniknął.-to, na czym skończyłyśmy? A tak, już wiem. Może po prostu widziałaś go w telewizji, wiesz, on jest siatkarzem.
-Tak, wiem. kiedyś oglądałam siatkówkę razem z mamą, ale po jej śmierci… sporo się zmieniło. Nie, to nie to. Nie chodzi tylko o wygląd. Ja naprawdę czuję, jakbyśmy się już kiedyś spotkali… tylko nie mogę sobie przypomnieć, gdzie…
-Wasza kawa, zgodnie z zamówieniem. Niestety, poza Delicjami nie mamy nic słodkiego. No, chyba, że cukier-do pokoju wparował gospodarz niosąc tacę z trzema filiżankami i paczką wspomnianych ciasteczek.-Obgadywałyście mnie?-zapytał, a jego uśmiech zrobił się jeszcze szerszy, o ile w ogóle jest to możliwe. Marcie przeszło przez myśl, że odkąd spotkała go rano w pociągu uśmiech nie znikł z jego twarzy nawet na moment.
-Braciszku, może cię zaskoczę, ale nie jesteś aż tak boski, bym rozmawiała o tobie z każdą napotkaną osobą.-zaśmiała się Paulina, sięgając po swoją kawę.-No już, siadaj. Mamy sporo zdjęć do obejrzenia,-O, to jest budynek mojej uczelni. O, a to moja przyjaciółka ze studiów, Carla.
-Całkiem ładna. A ta blond paskuda obok niej, to kto?
-Jak możesz? To, że jesteś wyższy nie znaczy wcale, że nie oberwiesz za te słowa!-krzyknęła Gawryszewska, rzucając się na brata. Łaskotki, o tak, to zdecydowanie jego słaby punkt. Kilka sekund później zwijał się ze śmiechu, atakowany zarówno przez siostrę jak i Martę.
-Ej, dziewczyny, dajcie spokój. Biała flaga! Poddaję się!-krzyczał, licząc na litość.
-No nie wiem, Marta, co ty na to? Damy mu spokój, czy raczej nie?
-Mm… nie!-zdecydowała brunetka.
-I ty przeciwko mnie?-wycharczał, próbując opanować śmiech.-Paula, mieliśmy oglądać zdjęcia!-chwycił się ostatniej deski ratunku.
-NO TAK!-wrzasnęła blondynka, dając bratu spokój. Bartek z wyraźną ulgą usiadł na kanapie, próbując uspokoić oddech.
-Nie przyznałaś się, że masz chłopaka!-wytknął jej siatkarz, wskazując na kolejne zdjęcie. Paulina przytulała się do chłopaka o włoskiej urodzie.

-A, to tylko Fabio. Świetny facet, ale woli chłopców. W sumie… nie dziwię mu się. Też ich wolę-zaśmiała się blondynka.-O, to z naszego wyjazdu do Wenecji! Piękne miasto, musicie je koniecznie kiedyś odwiedzić. Te wąskie uliczki i mosty… ach, można się zakochać. A nocą wygląda jeszcze piękniej. Światła odbijające się w wodzie… niesamowity klimat. Bartek, patrz, kogo spotkałam w Rzymie!-krzyknęła, gdy na ekranie pojawiło się jej zdjęcie z Michałem Łasko pod Fontanną di Trevi.-Wpadłam na niego z Carlą kiedy czekał na swoją narzeczoną. Na początku go nie poznałam, to on mnie zaczepił. Zabawny z niego człowiek. Nazwał mnie małą Gawryłą. O, a to Milena… ja jestem wysoka, ale ona… czułam się jak krasnoludek…

4 komentarze:

  1. Świetny rozdział! Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. siatkarzeija.blogspot.com zapraszam , dopiero zaczynam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę sprawdzać codziennie-świetnie się zaczyna ;)

    OdpowiedzUsuń